4/18/2016

Argentyna, Buenos Aires

Tango czyli... Buenos Aires! Dużo tego tanga w mojej podróży nie było, ale złapałam trochę i tego do aparatu :)

Najdłuższa z moich podróży autobusowych w Ameryce Południowej, czyli 22h z Santiago de Chile do Buenos Aires minęła dość szybko, bo jestem ostatnio tak zmęczona, że dziękuję sobie za taką opcję nic nie robienia i spania. A w Buenos Airesteż odwiedzam znajomych, tak jak i w przypadku Santaigo, też poznanych w drodze na Machu Picchu. Znów czuję się jak w domu, dostaję swój pokój i w ogóle jestem miło przyjęta, trochę bardziej poznaję kulturę kraju (wypytuję o wszystko co chciałam wiedzieć o przygotowaniu yerba mate i jem najlepsze assado - steka) no i sporo zaoszczędzam, bo zatrzymuję się w Buenos Aires 6 dni, choć można by i dużo dłużej. Miasto jest ogromne i jest co robić, ale nie chcę nadużywać gościnności, pogoda nie taka i chce mi się szybciej na plażę do Brazylii :) 

Zacznę od zdjęć tango, które zobaczyłam podczas spaceru po swojej ulubionej dzielnicy (którą o dziwno nie była La Boca, o której myślałam, że będzie dużo ciekawsza) - to San Telmo. Polubiłam też Palermo, ale tamto jest dobre na wyjścia wieczorem, bary i kluby, a San Telmo idealne do spacerów w dzień i robienia zdjęć! Plac Dorrego to miejsce gdzie często zobaczyć można tango. Są więc i zdjęcia tango :)



Spacerując co jakiś czas napotykam różne sklepiki, galerie, poza tym sama dzielnica ma w sobie coś co lubię, nie luksusowa, raczej podniszczona, trochę brudna i za każdym rogiem jest jakieś graffiti czy street art. 


Kolejnym powodem, żeby polubić San Telmo jest niedzielny targ. Ogromny targ na ulicy, który ciągnie się i ciągnie i nawet jeśli nie chce się niczego kupować (chociaż pewnie i tak się kupi, bo wszystko piękne i tańsze niż w sklepach), to i tak miło można spędzić czas, bo mnóstwo też dookoła ulicznej muzyki. 


Wizytę we wspomnianej już dzielnicy La Boca zostawiłam na ostatni i niestety deszczowy dzień. La Boca kojarzy się z artytyczną dzielnicą, jest kolorowa, tam też mnóstwo tango, turystyczna, ale do tego niebezpieczna - poza turystycznymi uliczkami, bo tu dookoła mnóstwo policji i można spokojnie cieszyć się, chociaż to na prawdę zaledwie kilka uliczek. Krążę dookoła już któryś raz, przeczekuję deszcz oglądając pamiątki, czekam na słońce.






I znów jeszcze podpatruję tango.

Poza tymi dzielnicami Buenos Aires jest właściwie dość podobne, znów, do południowo europejskich miast. Nowoczesne. Biznesowa część miasta to Puerto Madero.

Pełne pięknych budynków i pomników jest centrum miasta - m.in. plac z Pałacem Kongresu, Obelisk.


Jak szybko nauczyć się tańczyć tango? 




Ten różowy dom (Casa Rosada) - to pałac prezydencki. Słynny balkon, z którego przemawiała Eva Peron - Evita, słynna w całej Argentynie żona prezydenta, która zasłynęła będąc bardzo aktywną politycznie i pomagając przede wszystkim ubogim - jej twarz widnieje nawet na nowym banknocie 100pesos i pochowana jest na cmentarzu dla zasłużonych (głównie prezydentów) w dzielnicy Recoleta. 


Główny plac, przy którym stoi różowy dom - Plaza de Mayo, to miejsce, gdzie w każdy czwartek o 15:30 odbywa się protest - parada znanej w całym kraju organizacji babć (abuelas). Lata 80 to czas dyktatury nie tylko w Argentynie - to czas, w którym władzę sprawowało wojsko, a wiele osób zaginęło, zniknęło. Wiele dzieci dobierano matkom i oddawano do wychowania w duchu panujących zasad. Prawdziwe matki często mordowano, więc to babcie poszukiwały swoich wnuków i robią to do dziś - starają się ustalić prawdziwą tożsamość tych, którzy kiedyś zostali adoptowani.











W mieście nie brakuje też zieleni, dużo parków i też ogród japoński :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisz swój e-mail - nie przegapisz wpisu :) / Follow by Email :) Don't miss a post!