5/06/2015

Rumunia - Oradea, Cluj Napoca i okolice (Turda, Apuseni, Groapa Ruginoasa)

Tegoroczny weekend majowy przedłużyliśmy sobie sami i za cel wybraliśmy Rumunię. I tak zaczęła się samochodowa objazdówka, którą zakończyliśmy jeszcze w Belgradzie w Serbii :)
Do Rumunii wjeżdżaliśmy przez Oradeę i tam też zrobiliśmy pierwszy postój. Moim pomysłem było rozpoczęcie trasy od Wesołego Cmentarza niedaleko wioski Sapanta, ale w żaden sposób nie było to nam podczas tego wyjazdu po dordze, więc tamte rejony razem z drewaninymi, malowanymi cerkiami pewnie trzeba będzie odwiedzić innym razem :) 

Oradea to nasz pierwszy, krótki postój przed Klużem. Jako małe miasteczko zaskczyła nas dostępem do wifi w mieście. I z takim dobrym wizerunkiem Rumunia została już do końca - ludzie okazali się bardzo mili, pomocni, widząc nas z mapą sami interesowali się, czy aby nie potrzebujemy pomocy, a w dodatku nie było żadnego problmu z językiem angielskim.

Samo centrum też bardzo malownicze. 

Na nocleg dojechaliśmy do Klużu i tam zostaliśmy jeszcze 2 dni, po drodze odwiedzając też okolice.
Nowy dzień zaczęliśmy więc od wyjazdu do Turdy, gdzie znajduje się nowoczesna, jedna z największych i najstarszyck koplani w Europie - Salina. Można tu spędzić dzień i zapewnić sobie rozrywki jak pływanie łódeczką po jeziorze w kopalni, przejażdżkę kołem młyńskim, graniem w piłkarzyki, golfa, ping-ponga i inne płatne atrakcje, ale samo już wejście i zobaczenie tego jest atrakcją.
 

 Drugiego dnia wybraliśmy się pełni energii w góry, a mianowicie regiony parku Apuseni, z pomysłem podbicia szczytu Curcubata Mare, do którego znaleźliśmy szlak, ale zrezygnowaliśmy z powodu śniegu. Późny kwiecień to jeszcze na to za wcześnie, chociaż szkoda, bo wędrówka po Rumuńskich Karpatach zdecydowanie byłaby fajnym doświadczeniem. Zastanawiałam się jak będzie wyglądało oznakowanie, ale znaleźliśmy szlak, więc da się. Mimo wszystko zrobiliśmy krajoznawczą wycieczkę z pięknymi widokami ;P

Gdzieś po drodze zobaczyliśmy jeszcze zupełnie przypadkowo szlak do Groapa Ruginoasa, gdzie na szlak dołączył do nas pies i szedł z nami już do końca jak przewodnik. Właściwie jest to tylko zapadlisko, polana zakończona urwiskiem, ale chociaż tyle z "dzikiej" Rumunii udało nam się zobaczyć.

I jeszcze widoki z drogi powrotnej do Cluj-Napoca (w skrócie: krowy, barany, świnie, psy, wioski i wielkie pola)  
Resztę czasu poświęcaliśmy na spacery po Klużu. Cluj-Napoca, m.in. wzgórze Belvedere, ogród botaniczny, czy piękna katedra (Catedrala Adormirea Maicii Domnului).
 

2 komentarze:

  1. Super! Czekałam z niecierpliwością na post z Rumunii, mam nadzieję, że to nie koniec...? My w wakacje mamy zamiar trochę pojeździć po tym pięknym kraju i też zaczniemy od okolic Klużu :)
    Pozdrawiam i czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń

Wpisz swój e-mail - nie przegapisz wpisu :) / Follow by Email :) Don't miss a post!