3/16/2015

Francja, Paryż :)

Nowe państwo! Francja - przyszedł czas na Paryż! Jeszcze w lutym, ale nie było wcześniej czasu na uzupełnienie na blogu. Zimowy czas rzeczywiście mniej aktywny na blogu, ale nie całkowicie przespany! Wyjazd oczywiście dzięki tanim lotom, do tego jednak dochodzi nie taki już tani transfer z Beauvais (17euro), koszty metro (są bilety weekendowe, całodzienne, albo ze zniżką można kupić cały plik 10 biletów, jak też i w innych państwach było, np. Barcelonie). Za to udany couchsurfing i eksplorowanie miasta!  

3 dni jakie miałyśmy z Beatą (dziękuję od razu za to, że z pierwszej wycieczki mam nawet zdjęcia ze sobą, kilka też zdjęć pożyczyłam, ale relację Beaty możecie wkrótce pewnie przeczytać na jej blogu http://kubotykids.blogspot.com/ ) na Paryż to zdecydowanie za mało, żeby poeksplorować trochę więcej, udało się jednak zrobić taki wstępny zarys i nawet zahaczyć (dosłownie, na chwile) do Luwru, po oczywiście wystaniu swego w kolejce, no i też zobaczyć co nieco mniej turystycznych miejsc.

Ale zacznę od najbardziej charakterystycznego elementu, tj. wieży Eiffla - moja pierwsza reakcja - "o, jaka brzydka" (nie w moim guście industrializm), ale z czasem przyzwyczaiłam się i polubiłam, no i oczywiście, że chciałam mieć całą kolekcję zdjęć z wieżą w tle :) W końcu to Paryż! :) Wyjazdu na wieżę nie zaliczałyśmy, za to kilka możliwych punktów widokowych, parków, ale głównym tarasem widokowym jest. Trocadero (a dosłownie kilka uliczek dalej widokiem można się cieszyć jeszcze bardziej, bo bez tłumów),
 

Kolejnym obowiązkowym punktem jest zwykle Luwr. Udało nam się jak już wspomniałam, ale na chwilę. Miałam na swojej liście miejsc do zwiedzenia Paryż na uwadze do 26 roku życia, bo do tego wieku rzeczywiście większość muzeów jest za darmo. Do Luwru z pewnością zniechęcają kolejki, poza tym też rozmiar... My nie miałyśmy praktycznie w ogóle czasu (bo dużo trzeba było go stracić na samo stanie w kolejce właśnie), do tego masowa ilość turystów i to wszystko wzbudziło w nas tylko jakiś taki niepokój, pośpiech i nerwy. 
Podobno warto odwiedzić muzeum Orsay, ale kolejki tez były dużo. My za to byłyśmy w Oranżerii - mniejsze muzeum, ale też bardzo dobre - z dziełami Moneta.

My nasze zwiedzanie zaczęłyśmy tak na prawdę od przejścia przez Champs-Elysees i dotarcie pod Łuk Triumfalny. Już stamtąd widać było wieżę Eiffla.

Kolejnym ważnym punktem była katedra Notre Dame!
A niedaleko znajduje się taki roślinny targ - Marche aux Fleurs!

Ciągle spacerując spodobały mi się rozłożone kramiki z pocztówkami czy obrazami, jako pamiątki.

Spacerując wzdłuż rzeki w końcu natrafia się na ten uroczy, stary, drewniany most - ... Swoją drogą takiej ilości "kłódek miłości" i to jeszcze pozłacanych nie widziałam. Ale w końcu to miasto miłości...

W Paryżu jest dość dużo ogrodów, parków. Przy naszej zimowej wyprawie było tu średnio pięknie, chociaż czasem zaskakiwała nas zieloność tutejszej trawy (specjalnie sadzonej i chronionej), w lecie musi być pięknie!

Świetnym miejscem poleconym przez naszych couchsurfingowych znajomych okazała się stara angielska księgarnia, w której są nie tylko stare książki, stare półki, ale i pianino, maszyna do szycia, a nawet spał tam kot! (Swoją drogą dowiedziałyśmy się, że są także kocie kawiarnie, choć niedawno widziałam, że i taka ma powstać w Krakowie)

 Bardzo podobała mi się dzielnica Montmartre ze swoimi uliczkami i widokami dookoła Sacr Coire i oczywiście cały artystyczny nieład i street art.
 Uroczy Place du Tertre.
 Ściana z napisem "kocham cię" w niezliczonej ilości języków :) (Montartre, plac Jehan Rictus) Lubię takie pomysły - ktoś znajdzie po polsku? Jest z prawej strony i nawet z serduszkiem!
 No i to w tej dzielnicy znajduje się też znany Moulin Rouge.

W Montmarte znalazłyśmy już dużo street artu, więcej eksplorowałyśmy naszego ostatniego dnia w Paryżu. Park Beleville okazał się nie tylko fajnym punktem widokowym (i dobrą miejscówką na śniadanie), ale też ciekawym miejscem pod względem artystycznym:



Sama dzielnica Beleville była obfita w różnego rodzaju uliczną sztukę. Moje ulubione - poniższe urocze babcie :)





Trafiłyśmy też m.in. do artystycznej ulicy Denoyez.


Doszłyśmy też na plac Frehel, gdzie znaleźć można większy mural i projekt instalacji z napisem tłumaczonym jako "zwracaj uwagę/uważaj na słowa".

Przydałoby się zdecydowanie więcej czasu na głębsze poznanie całej turystycznej otoczki Paryża i jego alternatywnej strony. Znalazłam dużo, dużo informacji na temat ciekawych miejsc, na których odwiedzenie nie było czasu, ale może komuś z was się poszczęści - mnie zaciekawiły przede wszystkim studia z galeriami artystów, tj. 59 rivoli oraz Le BLOC.

Myślę, że warto byłoby tu wrócić, kto wie, kto wie :)

1 komentarz:

  1. Witaj :)
    Trafiłam zupełnie przypadkiem, szukałam informacji o Wiedniu, do którego niebawem wybieram się na moment... trafiłam i zostałam :) Świetny blog, ciekawe opisy, piękne zdjęcia! Zdjęcia z Paryża również zachwycające, jeszcze nie byłam, kiedyś na pewno będę.
    Pozdrawiam gorąco i życzę wielu ciekawych podróży
    Joanna
    P.S. Też trochę podróżujemy, głównie z dzieciakami, jeśli masz ochotę poczytać podróżach z dziećmi, zapraszam: http://podrozujsnijodkrywaj.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Wpisz swój e-mail - nie przegapisz wpisu :) / Follow by Email :) Don't miss a post!