9/30/2014

Tyniec

W słoneczną niedzielę przyszedł czas na Tyniec, obok Krakowa, słynny dzięki klasztorowi benedyktynów.

 
 
 

Klasztor oglądać można tylko na wycieczkach z przewodnikiem, więc nas po klasztorze, krużgankach i kościele oprowadził mnich.
 



9/24/2014

Tatry - Dolina Pięciu Stawów Polskich i Morskie Oko.

Tak się cieszę, bo sezon na Tatry wykorzystałam w tym roku tak jak chciałam! Na mojej liście była jeszcze Dolina Pięciu Stawów Polskich właśnie i udało się.
 

Wybraliśmy wariant dojścia obok wodospadu Siklawa. Robił wrażenie! ;)



 

Kiedy doszliśmy już wreszcie do doliny, zrobiło się pochmurno, więc jeziora pewnie jeszcze będę musiała odwiedzić w następnych sezonach, właśnie ze słońcem, żeby porobić lepsze zdjęcia ;)


Szybka decyzja czy idziemy dalej nad Morskie Oko, bo nie było już tak dużo czasu, ale idziemy! Piękny widok z góry!



I wreszcie Morskie Oko w nowej dla mnie odsłonie. I przy już wieczornym świetle jesiennej pory.
 

I znad Morskiego Oka zniknęli wszyscy turyści... 

Powrót już wieczorem, ale złapaliśmy stopa do Zakopanego ;)

9/22/2014

Tatry, Czerwone Wierchy i o tym jak szybko zmienia się pogoda w górach

Połowa września i wreszcie przyszła kolej na Czerwone Wierchy - wyczekałam tyle, żeby były już czerwone (nie do końca jeszcze były, ale i tak super!) a i bojąc się, że zaraz spadnie śnieg wolałam nie czekać i wybrałam się mimo niewiadomej pogody, bo prognozy codziennie były inne i każda pokazywała co innego. 

Wybrałam zielony szlak na Kasprowy Wierch, i po raz pierwszy się tam wspięłam, potem czerwonym szlakiem na Kopę Kondracką i Małołączniak, potem miałam 2 warianty - wejście na Giewont albo przejście dalej na Ciemniak, ale... zdecydowałam się z powodu pogody na zejście przez Przysłop Miętusi.

W drodze na Kasprowy Wierch: 
 

 I widoki już z samego szczytu:

I malownicza droga w stronę Kopy Kondrackiej: 


Chmur przybywało i przybywało, zasłoniły Słońce i robiło się ciemniej i ciemniej.
 
  

Wszystko w mgnieniu oka - chmury tworzyły się tak szybko i przemieszczał się szybko i w różne strony. I tak zdecydowałam się wracać - najgorszą chyba możliwą trasą na warunki jakie zaraz się zaczęły - deszcz (a nawet ulewa), grad, ślisko, błoto - a szlak z Małołączniaka na Przysłop Miętusi to strome zejście kamieniami (śliskimi w deszczu), mały ale stromy fragment z łańcuchami i potem droga przez las (cała w błocie i śliska).

A przez pół dnia było tak pięknie! Takie są góry!

Wpisz swój e-mail - nie przegapisz wpisu :) / Follow by Email :) Don't miss a post!