8/23/2014

Estonia, wycieczka z Tallinn Traveler ;)

Drugiego dnia będąc w Tallinnie chciałam zobaczyć coś poza miastem i ciekawiła mnie estońska przyroda. Właściwie byłam już zdecydowana na Lahemaa Park Narodowy, bo oglądając zdjęcia coraz bardziej i bardziej chciałam zobaczyć to miejsce na żywo. Ale, inni ludzie też, i wycieczkę wyprzedano. Bo właśnie na wycieczkę z Tallinn Traveler się zdecydowałam - przeczytałam same fajne opinie, a i sposób organizacji wycieczek bardzo mi pasował - właśnie młoda atmosfera, ciekawe miejsca, dużo chodzenia. Więc zdecydowałam się na inną wyprawę - po klifach, sowieckim miasteczku Paldiski, i innych ciekawych miejscach ;) 

I tak nasza wycieczka była naprawdę kameralna - 4 turystów i super przewodniczka Kristiina ;) Nie autobusem, samochodem terenowym! ;P

Najpierw zatrzymaliśmy się na bardzo ładnej i popularnej dla surferów plaży - Vääna-Jõesuu, co znaczy w tłumaczeniu usta rzeki, bo właśnie tu mała rzeczka uchodzi do morza - co ciekawe, każdego roku w innym miejscu.
 Pogoda trochę nam nie sprzyjała, za to chętnych do surfingu nie brakowało, mieli idealne warunki i fale ;)


Nasz następny przystanek do szczyt klifów - Türisalu pank. Akurat przy nas była grupa schodząca z nich na linie, więc chętnie pooglądaliśmy jak sobie radzą ;)


Zobaczyliśmy też ukryty wodospad - Keila-Joa ;) Trzeci pod względem wielkości w Estonii. Fajne było to można było podejść do niego bliżej na dole, ale też górą.
 

Spacer na szczyt wodospadu...
 
 

Potem posłuchaliśmy trochę o historii Estonii. Zwięźle i ciekawie, bez zanudzania, jak lubię ;)

Następny przystanek to półwysep Pakri z latarnią morską i widokiem na klify.
 
 
 

Dalej zeszliśmy w dół na piękną, kamienistą plażę gdzie świetnie widać było klify.

Nacieszyliśmy się widokiem i wyruszyliśmy dalej - do miasteczka Paldiski, tam zjedliśmy lunch i dalej ruszaliśmy zwiedzać ciekawe miejsca w okolicy.

Ruiny opuszczoneho klasztoru Padise z parkiem dookoła:

Potem Rummu - przeszliśmy niedaleko zamkniętego już (ale od niedawna) więzienia.

A niedaleko jest dziwne, dziwne miejsce -  kamieniołom, który wygląda dość nietypowo.

Ale co ciekawe, wypełnił on się wodą, podtopił niektóre budynki i jest miejscem wylegiwania się, pływania, skakania do wody i rajem do nurkowania. 

Wyszliśmy na szczyt kamieniołomu

A na sam koniec zatrzymaliśmy się po drodze w małym, ukrytym w lasku cmentarzu sowieckich pilotów - testerów. Niektóre nagrobki zrobione były właśnie z części samolotów.

Wycieczka skończyła się też miłym akcentem zbierania jagód ;)


Cóż mogę napisać - fajna estońska przygoda!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisz swój e-mail - nie przegapisz wpisu :) / Follow by Email :) Don't miss a post!