8/22/2014

Estonia, Tallinn

Tallinn niesamowicie mi się spodobał! Dotarłam tutaj po komfortowo spędzonej nocy w autobusie Ecolines z Wilna - była to około 8 godzinna podróż, ale jak pisałam we wstępnym poście - wygodna ;)
Jest to już większe od Wilna miasto, ale wydaje się przyjazne do życia.
 Stare Miasto jest piękne i kolorowe, a podobno zimą też ma swój urok - cały pokryty śniegiem. Do tego morze, te kolorowe swetry czy skarpety w skandynawskie wzorki sprzedawane na małych bazarkach ;)


Zaczęłam od Placu Wolności z charakterystycznym krzyżem upamiętniającym wygrane walki o wolnosć. Zaraz za nim, wychodząc schodkami w górę znajduje się górna część miasta...
... czyli dzielnica Toompea - centrum rządu estońskiego, ruin zamku, miejsce robiącej wrażenie katedry - Soboru świętego Aleksandra Newskiego, czy też dobry punkt widokowy na niższe Stare Miasto ;) Urocze małe uliczki, kawiarenki, sklepiki z pamiątkami.




 

 
 

I schodzimy w dół ;)

I już na dole, w Starym Mieście.
 
 
I Ratusz i sam plac główny... 

 Ciekawe jest wąskie przejście uliczką Katarina Kaik.

Zaraz obok znajduje się wieża Hellemann, na którą można się wspiąć, a także przejść się takimi wąskimi balkonami z pięknym widokiem na miasto ;)
 
 

Stare Miasto otoczone jest murami ze wszystkich stron, a strzeliste baszty są symbolem miasta.

No i z czego się cieszę też, to kilka znalezionych fajnych okazów sztuki ulicznej.

Poza Starym Miastem wybrałam się też nad morze, do portu. Przespacerować można się tu po Linnahall - takie trochę miejsce dla młodych ludzi, przesiadują tu wieczorami. Wymalowane graffitii - fajnie zobaczyć.
  
Stamtąd przespacerowałam się brzegiem morza ...

... docierając do dzielnicy Kalamaja - z drewnianymi domkami. Za daleko tu już nie powędrowałam, ale mieszkańcy Tallinna lubią bardzo to miejsce.
 A jeśli ktoś jest tu w sobotę to ma szansę zobaczyć wielki targ rybny, który dla mnie niestety był pusty.

Ostatni punkt, jaki chciałam jeszcze zobaczyć w Tallinnie (chociaż jest tyle innych możliwości jeszcze!) był park Kadriorg. Dojeżdżając na odpowiedni przystanek wybrałam się jeszcze nad morze, gdzie była statua Rusałki.

Sam park chciałam odwiedzić dla chwili odpoczynku w ogrodzie japońskim - nie trafiłam oczywiście na porę, żeby coś kwitnęło, ale i tak miejsce jest ładnie utrzymane i spokojne ;)

Jest też pałac i ogrody

Jeszcze przed powrotem do mieszkania skusiłam się na ponowne wyjście do górnego miasta na punkt widokowy - inne światło, to wieczorne - moje ulubione ;)

A potem miałam szansę próbowania tallińskiego likieru i oglądania spadających gwiazd w nocy na plaży! ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisz swój e-mail - nie przegapisz wpisu :) / Follow by Email :) Don't miss a post!