1/05/2014

Algarve - Andaluzja - moje 20 dni z plecakiem po południu Portugalii i Hiszpanii zimą

Marzenie - dać radę samej przez trochę dłużej, z plecakiem, w podróży. I udało się - pierwsza zima w takich warunkach i pierwsze święta w takich warunkach, od 18 grudnia do 6 stycznia podróżowałam sobie zatrzymując się u ludzi z couchsurfingu i w hostelach, jeżdżąc autobusami i próbując po raz pierwszy ze względu na drogą komunikacje w Hiszpanii portalu blablacar. Pierwszy raz też trochę baz sztywno ustalonego planu, z wybieraniem się w miejsca polecone przez spotkanych ludzi. Dużo zmęczenia, ale dużo zwiedzonych miejsc i dużo satysfakcji, że się udało ;)

18.12 miałam nocny wylot z Porto do Faro. Kupiłam taniej bilet dużo wcześniej, jak tylko zdecydowałam, że chcę jechać na południe. Podręczny bagaż trochę był za duży, ale udało się. Pierwszą noc spędziałm na lotnisku.

19.12 spacerowałam po Faro - niestety nie było słoneczne, 2-3 godziny wystarczyły mi tutaj i ruszyłam dalej. Zamiast Olhao, jak wstępnie planowałam, zdecydowałam pojechać się do Taviry, troszkę dalej, ale ładniej podobno i tak bardzo, bardzo mi się podobało.





Już tutaj nastąpiła zmiana planów, bo wstępnie zamierzałam spać w hostelu w Faro i rano jechać do Albufeiry. Mój host z Portimao zasugerował, że Albufeira jest typowo turystycznym miejscem i nie będzie mi się podobać, i że jeśli tylko chcę, mogę być wcześniej w Portimao. Więc pojechałam do Portimao. Mój host - Diogo był w zeszłym roku na Erasmusie w Turcji i był świetnym przykładem poerasmusowej tęsknoty. Dostałam obiad, słuchaliśmy dużo muzyki i wyszliśmy na piwo do jego ulubionych barów, graliśmy w domino.

20.12 Diogo rano poszedł na uniwersytet, ja na zakupy. Przygotowałam żurek, z torebki niestety, który miałam jeszcze z Polski, ale dobry! I smakował. Później poszliśmy na spacer po miasteczku
 

... i na plażę, gdzie było akurat mnóstwo surferów.

Zjedliśmy, a wieczorem znów wyszliśmy, tym razem poznałam znajomych Diogo i był to bardzo fajny przystanek w podróży ;)

21.12 pojechałam do Silves, też nie planowałam tego miejsca, ale poleci mi je Diogo. Małe miasteczko, ważne dawniej, z ruinami zamku i tam widziałam mnóstwo bocianów, więc to też było fajne, bo pierwszy raz spędziłam zimę tam gdzie i one.


Po całym dniu pojechałam do Lagos. Tam miałam zaplanowanego kolejnego hosta. Mike'a z Ameryki, który jest już od lat w podróży, zwiedził mnóstwo świata i był też przez kilka miesięcy w Polsce. Tak więc nasłuchałam się dużo opowieści z podróży.

22.12 wyszłam na spacer po Lagos i długi spacer plażami, żeby podziwiać piękne klify i formacje skalne. Mimo, że zima, podobało mi się! I miało swój urok!



23.12 pojechałam z Lagos na przylądek Cabo Sao Vincente, gdzie w średniowieczu uważano, że jest koniec świata. Tak, tak, tylko ocean i nic więcej.


Później zatrzymałam się w Sagres, gdzie była piękna plaża, idealna dla surferów w lecie, fale były niesamowite!





24.12 rano pojechałam z Lagos do Sevilli.

Tak wyglądała więc całość podróży po Algarve:



24.12 z Sevilli kupiłam od razu bilet do Granady. Drogi... Taki przeskok w porównaniu z tanim dość podróżowaniu po Portugalii. I to popchnęło mnie do decyzji o carpoolingu później ;) 3 godzinny pobyt w Sevilli czekając na autobus i droga do Granady. Świąteczny telefon z domu, bo ze Skypem nic nie wyszło i wieczór w Granadzie, gdzie też udało mi się znaleźć hosta przez couchsurfing. Yira z Kolumbii, studiuje we Francji, a teraz przyjechała do Granady realizować projekt. I tak zdecydowała się ugościć mnie i jeszcze jedną parę, z Włoch i z Finlandii. Przywiozłam typowe ciasto portugalskie świąteczne Bolo Rei, kupiliśmy czekoladki i zapakowaliśmy jak prezenty, Yira zaprosiła więcej osób i tak skończyło się w 7 osób międzynarodowo (Kolumbia, Polska, Włochy, Finlandia, Australia, Hiszpania) z mnóstwem dobrego jedzenia, fajną rozmową i atmosferą i prezentami właśnie.

25.12 cały dzień padało, więc przesiedzieliśmy niestety, oglądając film, jedząc, wyszliśmy dopiero na spacer wieczorem, gdy już trochę mniej padało.

26.12 już było ładnie, więc prawie cały dzień intensywnie spacerowałam i robiłam zdjęcia ;) Granada jest urocza!




27.12 - moje urodziny ;) Obudziłam się rano i miałam w kuchni ciasto niespodziankę ze świeczkami do zdmuchnięcia, czego nie robiłam już przez kilka lat ;) Później zwiedzaliśmy Alhambrę.





I na koniec dnia cieszyliśmy się świetnymi tapas ;)


28.12 wyjechałam rano do Cordoby. Yira miała do mnie dołączyć i miałyśmy od Granady podróżować razem, a wyszło tak, że musiała dokończyć coś i uczyć się i skończyło się tak, że dalej wyruszyłam sama i bez planu, poza kolejnymi miejscami, które chciałam zobaczyć. Więc zabukowałam hostel, który okazał się nieudanym, smutnym, ciasnym, nie poznałam zbyt wielu osób, więc spacerowałam po mieście bardzo dużo, żeby wracać tylko i spać, więc byłam bardzo zmęczona.

29.12 Drugi dzień zwiedzania.



30.12 Rano meczet i do Sevilli, gdzie zdecydowałam się spędzić sylwestra, też zostając w hostelu.



31.12 Zwiedzanie i sylwester. Poznałam kilka osób z Ameryki, kupiliśmy winogrona, żeby wedle hiszpańskiej tradycji zjejść 12 o północy, oglądaliśmy fajerwerki i mieliśmy wspólny obiad.

1.01.2014 miałam jechać dalej, ale zdecydowałam się zostać.




2.01 pojechałam do Cadiz. Pogoda była bardzo nieudana, za to podziwiałam później piękny zachód Słońca.

Zatrzymałam się u dziewczyny z Austrii jako mojej hostki z couchsurfingu.

3.01 pojechałam trochę nieplanowanie w góry, do Rondy. Dowiedziałam się o tym miejscu w Granadzie, od innych i zdecydowałam się pojechać. Świetne miejsce.



4.01 Znów w Sevilli.
 

5.01 Sevilla, wielka parada z okazji święta 3 Króli i mnóstwo cukierków i dzieciaków z reklamówkami, żeby je zbierać.

I wieczorem do Hulevy, spotkać się z kolegą z Turcji, poznanym na wolontariacie na Ukrainie.

6.01 Już tylko powrót. Do Faro, do Lizbony i do Coimbry. Dobrze wracać!

Mapa z Andaluzji:

1 komentarz:

  1. brawo, wrociłam z Portugalii, ale ten blog robi wrazenie. Moze w przyszłym roku uda mi się zobaczyć tek sktawek kuli ziemskiej z siodełka roweru

    OdpowiedzUsuń

Wpisz swój e-mail - nie przegapisz wpisu :) / Follow by Email :) Don't miss a post!