7/21/2013

Tatry, Hala Gąsienicowa, Czarny Staw Gąsienicowy

Lipcowy weekend w Tatrach i wreszcie nadszedł czas na Dolinę Gąsienicową. Niestety pogoda nie dopisała, było mgliście, całe niebo było zachmurzone. Mimo to turystów nie zabrakło, a przy Czarnym Stawie Gąsienicowym czułam się jak w jakiejś magicznej, cichej krainie nie z tego świata.
Wybrałyśmy się niebieskim szlakiem z Kuźnic przez Boczań, Przełęcz między Kopami, która łączy się tu z żółtym szlakiem z Doliny Jaworzynka, którym zeszłyśmy, po schronisko Murowaniec przez Halę Gąsienicową i nad Czarny Staw Gąsienicowy. Stąd można by się wybrać jeszcze na Karb. Z Hali Gąsienicowej warto też było się wybrać na Kasprowy Wierch. Ale to wszystko dla mnie jeszcze innym razem.

Rano mgła była bardzo gęsta i po wyjściu szlakiem z lasu widoczność była na prawdę niewielka...

Ostatecznie troszkę się przejaśniło, jednak chmury nie przepuszczały słońca umniejszając niestety trochę pięknu tego miejsca...

 
 

Ze schroniska jest już tylko pół godziny drogi do przepięknego Czarnego Stawu Gąsienicowego.
 

Weszłyśmy jeszcze kawałek na żółty szlak prowadzący na Kasprowy Wierch, skąd jednak skręciłyśmy na końcówkę czarnego szlaku żeby wrócić do Kuźnic. Szłyśmy nad schroniskiem, podziwiając całą tą zieleń.

 

Już wracając przy Przełęczy Między Kopami mgła zniknęła i w niektórych miejsca ciemne chmury zniknęły. Dopiero teraz zobaczyłyśmy trasę, którą szłyśmy w pełnej okazałości.
 W dole Dolina Jaworzynka, którą zdecydowałyśmy wrócić.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisz swój e-mail - nie przegapisz wpisu :) / Follow by Email :) Don't miss a post!