5/17/2013

Turcja, Istanbul - bazar, jedzenie, Whirling Dervishes

Turcja, Istanbul - część pierwsza - zdjęcia z bazarów, pokazu Sema Ritual i wszystkich pyszności, jakie jadłam. To co stworzyło moją podróż, tym razem mniej zwiedzania, chociaż także (w następnym poście), a więcej wszystkiego co inne, i co mnie zachwycało ;)

Prawie tygodniowy pobyt w Istanbule w weekend majowy 2013r - wizyta u znajomych poznanych w czasie wolontariatu we Lwowie podczas wakacji 2012.

To, czego najbardziej nie mogłam się doczekać to nawoływanie z meczetu, które usłyszałam i właśnie zakupy na bazarach. Bazar Egipski słynie głównie z przypraw, a Grand Bazaar z wszystkich turystycznych pamiątek, biżuterii. Wydaje mi się, że ceny na tych bazarach są dość mocno wygórowane, też przez samo miejsce. Wszystko robi wrażenie. Nastawiałam się na targowanie, ale jakoś wielkie to ono nie było, wydaje mi się, że miejsce tak turystyczne, że nastawienie na zarobek jest jednak tu ważniejsze.







Po kupieniu herbaty, przypraw i słodyczy pooglądałyśmy chusty, jedwabne i bardzo drogie, a w sumie taka chusta byłaby wymarzoną pamiątką.

 






Oraz część już znaczenie spokojniejsza, z książkami - tu nawet zostaliśmy zaproszeni do środka, gdzie mogliśmy usiąść, pooglądać i spokojnie się zdecydować na zakup lub nie.





Taniec Wirujących Derwiszy -The Melevi Sema Ceremony, który wspominam bardzo miło. Na samym początku dostaliśmy herbatkę, pokaz składał się z 5części - zaczynając od samej muzyki po taniec, jako forma medytacji. Ceremonia jest na liście UNESCO.




I jedzenie - Turcja ma przepyszne jedzenie i można się najeść, bo powinno się spróbować tych wszystkich pysznych rzeczy!

Nasze pierwsze tureckie śniadanko - herbata, simit (przypominający naszego obwarzanka) z fetą i pastą z oliwek <3 p="">
 Kolejne pyszne śniadanka w tureckich piekarniach:

 

A także mocna, turecka kawa:

Sahlep - to  bardzo dziwny napój, o konsystencji trochę jak kisiel:

Wszystkie słodycze, jakich udało nam się spróbować ;) Turcja ma tego do zaoferowania całe mnóstwo, my chcąc spróbować jak najwięcej objadłyśmy się dość porządnie!
Turkish Delight:
  Cevizli baklawa:
  
 Kunefe: 
Cevizli kaymaklı kadayıf:
  ekmek kadayıfı; tavuk göğsü:

A na obiady Iskender kebap (w formie mięsa ułożonego na kawałkach chrupkiego chleba, podawane z jogurtem, roztopionym masłem i tureckim przysmakiem, jakim jest ayran - słony jogurt z wodą:



 Przepyszne meatballs:
 Çiğ Köfte:
Fish bread - balik ekmek:

Niby naleśnik/placek z nadzieniem do wyboru - szpinak, ser, ziemniaki:

 Kumpir, czyli pieczony ziemniak z nadzieniem w środku w postaci sałatek, oliwek.
 To danie akurat mi nie smakowało, kisir i yaprak sarma - liście winogron:

Pan sprzedający arbuzy:
 Żelkowe słodycze:
Na ulicy można było kupić dużo owoców, nowe dla mnie to małe zielone, smakujące jak niedojrzałe śliwki "kulki", tutaj obok truskawek. Je się je z solą.

Po raz pierwszy w życiu spróbowałam też ostrygi:

Pieczone kasztany:
I na dobry koniec ... Yeni Raki ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpisz swój e-mail - nie przegapisz wpisu :) / Follow by Email :) Don't miss a post!