9/13/2012

Ukraina, Kijów (Kiev, Kyiv)

3 dni w Kijowie - 11-13 sierpień 2012, podróż ze Lwowa ;)

(Pecharska Lavra)

Po całonocnej podróży pociągiem dotarliśmy do mojego pierwszego Wschodniego miasta, innego od znanych mi europejskich miast, z czego bardzo się cieszę. Przede wszystkim brakowało mi starówki i Rynku i narobiło mi to ochoty na zwiedzenie jakiś zachodnioeuropejskich miast, ale zachwyciły mnie cerkwie. Lwów podchodzi pod typowe, stare europejskie miasto, a ja zobaczyłam tą różnicę Wschodu i Zachodu państwa.  Na wschodzie Ukrainy mówi się głównie po rosyjsku, teraz wchodzi też ustawa o rosyjskim jako drugim oficjalnym języku, co jeszcze bardziej podkreśliło ten podział. We Lwowie cały czas obecny był protest, dużo też rozmawialiśmy o tym z nastolatkami w szkole.


Z dworca do centrum dostaliśmy się metrem. Metro i marszrutka to dla mnie jak niebo i ziemia, a kosztują tyle samo.
I wysiedliśmy na Maidanie Niezależności, głównym placu zastępującym Rynek.

Tu też mieliśmy nasz hostel i wspaniały widok z 7piętra!

Właściwie Kijów był moim pierwszym miejscem, do którego jechałam totalnie niezorganizowana i bez żadnego planu. Ale udało nam się wszystko fajnie zaplanować. Pierwszego dnia zobaczyłam się z moją koleżanką poznaną rok temu na wolontariacie w Dreźnie. Zaprowadziła mnie nawet do muzeum z wystawą współczesną i powspominałyśmy czasy naszego niemieckiego Ostrale ;) Muzeum PinchukArtCentre, z wystawą sztuki nowoczesnej m.in Anisha Kapura.
Poza tym przespacerowałyśmy się główną ulicą- Khreschatyk, która w weekendy i święta jest zamykana dla ruchu i tworzy się z niej długi deptak spacerowy.
Spotkanie było krótkie, ale niesamowicie się z niego cieszę i muszę się wreszcie ruszyć i zobaczyć się z tymi wszystkimi fajnymi ludźmi, których poznałam ;).

Po południu poszliśmy na wycieczkę zatytułowaną "Modern Kyiv",  zobaczyliśmy budynki rządowe, eleganckie kamienice, ale mieliśmy też przepiękny widok na miasto z parku na jednym ze wzgórz.




W tym parku był też most zakochanych.

Wieczorny spacer oświetloną główną ulicą i nocny widok na plac.

Drugiego dnia zobaczyliśmy z przewodnikiem starszą część Kijowa wraz z cerkwiami. I to właśnie tych - wielkich, złoconych i z kopułami, nie mogłam doczekać się tutaj zobaczyć.
Kościół świętego Andrzeja z zielonymi, bajecznymi kopułami.
Monaster świętego Michała.

Katedra św. Sofii - Sobór Mądrości Bożej, najstarsza katedra z XIwieku i dzwonnica - wieża, na którą też wyszłyśmy w deszczowy poniedziałek.


Ale zobaczyliśmy też świetny Park of Smiling Beasts, gdzie porobiliśmy mnóstwo zdjęć.

Po południu zobaczyliśmy Pecherską Lavrę.

A wieczorem spotkałyśmy się z koleżanką, która mieszka w Kijowie, a studiuje z nami na uczelni w Krakowie. Razem z jej tatą wzięli nas na przejażdżkę po Kijowie, pokazali wysokie budynki na osiedlach, oświetlone mosty i miasto nocą.

Ostatni, bardzo deszczowy dzień spędziliśmy w Muzeum Czarnobylu i chroniliśmy się w kawiarniach.


I jeszcze widok na zamglony, deszczowy Kijów z wieży dzwonnicy katedry św Sofii.


Wpisz swój e-mail - nie przegapisz wpisu :) / Follow by Email :) Don't miss a post!