6/14/2011

Włochy, Wenecja/Venice

Czerwiec 2011 - zaczynają się ważniejsze dla mnie wakacje. Po maturze! W nagrodę pojechałam z tatą na objazdówkę po Włoszech - zaczynając od uroczej Wenecji.
Wąskie uliczki, kanały, gondolierzy... Pięknie! ;) I włoska atmosfera, którą mogłam poczuć będąc tu już o 6nad ranem - Włosi właśnie kończyli swoje imprezy, mijali nas wracając pijani do domów, śpiewając i chyba zastanawiając się co robimy tu tak wcześnie. Turyści :)
Ale bycie na miejscu tak wcześnie miało właśnie swoje plusy. Na miejsce dojechaliśmy przed 4 rano, zaparkowaliśmy, z parkingu widać było już miasto, a ja niesamowicie cieszyłam się, że za niedługo wyruszamy w tamtą stronę.

Do Wenecji dotarliśmy jeszcze przed wschodem Słońca, udaliśmy się tam tramwajem wodnym, więc zbliżaliśmy się do miasta przy pięknych kolorach wschodzącego słońca. Dopłynęliśmy na sam Plac św. Marka. Pusto i magicznie.

Wenecja miastem na wodzie. I niestety od razu widać jak woda traktuje budynki... Wszystko troszkę przygnite, co też wpływa na zapach w mieście. Też pewnie tworzy klimat ;)

Zdjęcia z Placu:
Mozaika przed wejściem do Bazyliki św. Marka:
Pałac Dożów:
Przed jednymi z drzwi Bazyliki. Spodobał mi się kolor.
Jeszcze zakryte gondole, a w tle Plac:

Rzeźby na Placu, m.in:Lew św. Marka:

Most Rialto i widoki na kanał:

Łatwo się tu zgubić, po kilku skrętach w lewo i prawo zupełnie straciłam orientację. Wszystkie uliczki są podobne i porozcinane kanałami. Ależ pięknie! I suszyło się pranie oczywiście :)
Za to im dalej od głównego kanału tym woda coraz brzydsza...
Włosi suszą sobie pranie ;)

Teraz kilka moich ulubionych zdjęć z gondolami i odbijających się w wodzie budynkami:

I wreszcie pojawili się gondolierzy. Dzień wolno się tu zaczyna. Poranki są takie spokojne.

Zdecydowanie warto poświęcić nieprzespaną noc i być tu jeszcze bez tłumów! :)

A na koniec Weneckie maski. Nie podobają mi się, ale w końcu to symbol Wenecji.

4 komentarze:

  1. Wenecja jest strasznie droga, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej tak, ale byłam w Wenecji z całą grupą od rana do południa bez noclegu i bez jedzenia, bo obiadokolacja była poza miastem, więc nie straciłam tu specjalnie dużo pieniędzy. Ostrzeżono nas, że ceny jedzenia, deserów jak lody czy kawy są kilka razy droższe przy stolikach niż przy barze, a także im dalej od Placu św Marka tym taniej. Dlatego ja wypiłam tu tylko cappuchino przy barze, gdzieś w małej restauracyjce w jednej z uliczek za 2euro. W takich mniejszych uliczkach widziałam też kawałki pizzy za około 4euro. Byłam też w zwykłym sklepie spożywczym tutaj, po chleb, coś jak tostowy, za 4 euro. A tak to patrzyłam jeszcze na ceny pocztówek, od 60centów do 2 euro.

    OdpowiedzUsuń
  3. No to widzę, że się rozpodróżowałaś :) Jak poszła matura? No i czy wiesz już czy na jesień zawitasz do Krakowa? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Gosiu, nie mam jeszcze wyników, czeka się i czeka. Ustne mi ładnie poszły, a wyniki pisemnej ciągle nieznane. A gdzie zawitam ciągle nie wiem. Może to być Kraków albo Poznać czy Gdańsk. Ciężki wybór w ogóle z tymi studiami.

    OdpowiedzUsuń

Wpisz swój e-mail - nie przegapisz wpisu :) / Follow by Email :) Don't miss a post!