czerwiec 2011
Wróciłam nasycona pięknymi widokami Włoch. Wenecja jest tak urocza, że można się w niej zakochać. Wąskie uliczki, kanały, gondolierzy... Pięknie! ;) I włoska atmosfera, którą mogłam poczuć będąc tu już o 6nad ranem - Włosi właśnie kończą swoje imprezy, wracają pijani do domów, śpiewają i chyba zastanawiają się co robimy tu tak wcześnie.
Na miejsce dojechaliśmy przed 4 rano, nie mogłam już spać, z parkingu widać było już miasto, a ja niesamowicie cieszyłam się, że za niedługo wyruszam w tamtą stronę.
Do Wenecji dotarliśmy jeszcze przed wschodem Słońca, a z samego rana udaliśmy się tramwajem wodnym na Plac św. Marka, skąd można było podziwiać wschodzące Słońce i samo miasto.
A na tym zdjęciu można też zwrócić uwagę jak woda traktuje budynki... Wszystko troszkę przygnite.
Zdjęcia z Placu:
Mozaika przed wejściem do Bazyliki św. Marka:
Samo wnętrze było bardzo ładne, ale ja na razie ciemnych bazylikach, kościołach itp. nie jestem w stanie zrobić ładnych zdjęć.
Pałac Dożów:
Przed jednymi z drzwi Bazyliki. Spodobał mi się kolor.
Jeszcze zakryte gondole, a w tle Plac:
Rzeźby na Placu, m.in:Lew św. Marka:
Most Rialto i widoki na kanał:
Łatwo się tu zgubić, po kilku skrętach w lewo i prawo zupełnie straciłam orientację. Wszystkie uliczki są podobne i porozcinane kanałami.
Im dalej od głównego kanału tym woda coraz brzydsza...
Włosi suszą sobie pranie ;)
Teraz kilka moich ulubionych zdjęć z gondolami i odbijających się w wodzie budynkami:
I wreszcie pojawili się gondolierzy.
A na koniec Weneckie maski. Nie podobają mi się, ale w końcu to symbol Wenecji.



























Wenecja jest strasznie droga, prawda?
OdpowiedzUsuń na zawszeRaczej tak, ale byłam w Wenecji z całą grupą od rana do południa bez noclegu i bez jedzenia, bo obiadokolacja była poza miastem, więc nie straciłam tu specjalnie dużo pieniędzy. Ostrzeżono nas, że ceny jedzenia, deserów jak lody czy kawy są kilka razy droższe przy stolikach niż przy barze, a także im dalej od Placu św Marka tym taniej. Dlatego ja wypiłam tu tylko cappuchino przy barze, gdzieś w małej restauracyjce w jednej z uliczek za 2euro. W takich mniejszych uliczkach widziałam też kawałki pizzy za około 4euro. Byłam też w zwykłym sklepie spożywczym tutaj, po chleb, coś jak tostowy, za 4 euro. A tak to patrzyłam jeszcze na ceny pocztówek, od 60centów do 2 euro.
OdpowiedzUsuń na zawszeNo to widzę, że się rozpodróżowałaś :) Jak poszła matura? No i czy wiesz już czy na jesień zawitasz do Krakowa? Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń na zawszeGosiu, nie mam jeszcze wyników, czeka się i czeka. Ustne mi ładnie poszły, a wyniki pisemnej ciągle nieznane. A gdzie zawitam ciągle nie wiem. Może to być Kraków albo Poznać czy Gdańsk. Ciężki wybór w ogóle z tymi studiami.
OdpowiedzUsuń na zawsze