
Film to historia miłosna osadzona w obcym dla bohaterów Tokio. Wydaje mi się, że film niesamowicie prawdziwie oddaje nastrój i rzeczywistość Japonii, chociaż nie mogę tak twierdzić, bo nigdy w Japonii nie byłam. Główna bohaterka grana przez Scarlett Johansson wydaje się być zagubiona w tym innym świecie, ale obserwuje go i stara się zrozumieć. Film dlatego dobrze pokazuje ogólną rzeczywistość Japonii.

(c) zdjęcia pochodzą ze strony filwemb.pl
Lost in translation nakręcono w Japonii, w miastach Kioto i Tokio.
reż. Doris Dörrie Hanami - Kwiat wiśni; Kirschblüten - Hanami; Cherry Blossoms

Ten film dopiero od połowy przenosi się do Japonii, historia bowiem opowiada relacje w pewnej rodzinie, pokazuje też piękno miłości. Do Japonii akcja przenosi się po wyjechaniu głównego bohatera, który chce zgłębić w Japonii niezrozumiane dotąd marzenia żony. Ogląda rozkwitające na drzewach kwiaty wiśni, zgłębia tajemnice tradycyjnego tańca Butoh - taniec cieni, poznaje wreszcie bratnią duszę, z którą udaje się zobaczyć Fidżi.

Film podoba mi się ze względu na jego artystyczność - wolne sceny, piękne krajobrazy.
Japonia jest niesamowita!
OdpowiedzUsuńChcialabym tam jeszcze pojechac.
Kasia- odpowiem i tu i na swoim blogu.
OdpowiedzUsuńJaponia byla fenomenalna. Bardzo chce tam wrocic bo to miejsce zrobilo na mnie niesamowite wrazenie.
I ta innosc. Tego wlasnie brakowalo w mojej podrozy do Nowej Zelandii- to kultura bardzo bliska kanadyjskiej i nie bylo nic co by mnie zaskoczylo.
No moze pingwiny i foki ;-)
Japonia wydaje sie byc bardzo droga- ale ceny nie odbiegaja w zaden sposob od cen w Europie Zachodniej. Niestety, do tego nalezy doliczyc bilet lotniczy...i to jest porazajace.
Aime ma takich rodzicow. Oni od poczatku z nia jezdzili. Gdy miala 6 miesiecy byla w Tajlandii.
Inna sprawa jest ze ona jest dosc czesto w Japonii, jej mama pochodzi z tego kraju, a Aime nawet sie tam urodzila. Ale jezdza takze w inne miejsca.
Mam nadzije ze podroze pomoga jej byc otwarta na swiat i tolerancyjna.