Moją pierwszą i jak na razie jedyną wizytę na Ukrainie odbyłam na wycieczce szkolnej w 2009r. I jak to jeśli takiego typu wycieczki chodzi, plan niezbyt mi się spodobał. Dużo jeżdżenia, mało chodzenia i cieszenia się byciem tu, w tym mieście. Ah, jakbym jeszcze poprzehadzała się spokojnie po Lwowie. I oczywiście bardzo chętnie wybrałabym się jeszcze raz do teatru ;)
Moja relacja fotograficzna bardzo skromna, pozbawiona całkowicie zdjęć, jaki mogłam zrobić drugiego dnia, ale zapomniałam wtedy aparatu. Wtedy widziałam cmentarz Łyczakowski, Cmentarz Orląt Lwowskich, Dworek Słowackiego w Krzemieńcu i zamek w Krzemieńcu.
Jako pierwsze, kilka ujęć ukraińskiej flagi ;) Przejaw fascynacji bycia za granicą i szukanie tej narodowości, symboli, rzeczy charakterystycznych dla tego kraju.


a tu to co zobaczyłam. Archikatedralny sobór św. Jura we Lwowie.

Kopuła kaplicy Boimów w Katedrze Łacińskiej.

Kościół Dominikanów.

Lwowskie uliczki na Rynku.


Opera Lwowska i zdjęcia z baletu "Esmeralda".





0 komentarze:
Prześlij komentarz